Meczem przyjaźni; z Arką Gdynia rozpoczęli piłkarze Zagłębia swoje zmagania na drugoligowych boiskach. O ile na trybunach panowała przyjacielska atmosfera, to na boisku już od pierwszych minut zawodnicy obu klubów pokazali, że o żadnej taryfie ulgowej dla przeciwnika mowy być nie może.
Na boisku w Gdyni zmierzyły się dwie drużyny uważane za głównych faworytów do awansu. Arka była bardzo podbudowana zwycięstwem w Pucharze Polski nad Krakowską Wisłą, natomiast piłkarze gruntownie przebudowanego Zagłębia stanowili wielką niewiadomą.
Już na początku spotkania zawodnicy Zagłębia wykonywali rzut wolny z odległości zaledwie 20 metrów od bramki gospodarzy. Jednak źle uderzona piłka ugrzęzła w murze. W 9 minucie do głosu doszli gospodarze. Mocne dośrodkowanie Smarzyńskiego spadło na głowę Kułyka, jednakże dobra interwencja jednego z lubińskich defensorów uratowała zespół Zagłębia przed utratą bramki.
Groźnie było pod bramką Zagłębia dwie minuty później, kiedy Kowalski efektowną przewrotką próbował zaskoczyć debiutującego w barwach Zagłębia Madaricia. Nowy bramkarz Zagłębia - obok Ireneusza Kowalskiego - należał do wyróżniających się zawodników na boisku.
Uważnie grające Zagłębie bardzo łatwo potrafiło przenieść ciężar gry z własnej połowy pod bramkę gospodarzy. Sytuacja taka miała miejsce w 22 min., kiedy po błyskawicznej kontrze Wojciech Olszowiak mocnym wolejem posłał piłkę tuż obok bramki Wyłupskiego. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy, 30 metrów przed bramką Arki znalazł się Tomasz Salamoński. Jego mocny strzał przełamał ręce Wyłupskiemu i piłka wtoczyła się do bramki. Zagłębie - Arka 1:0.
Na początku drugiej połowy do głosu doszli Gdynianie. Już w 51 min. Podstawek urwał się lubińskim obrońcom, jednak jego strzał z 15 metrów poszybował nad bramką. W 61 min. w roli głównej ponownie wystąpił Madarić, który w sobie tylko wiadomy sposób wybronił strzał Podstawka i przerzucił piłkę nad poprzeczką. Kolejną doskonałą interwencją Madarić popisał się w 82 min., kiedy po rzucie rożnym strzelał Pudysiak. 2 min. przed zakończeniem meczu Zagłębie stanęło przed świetną sytuacją do podwyższenia prowadzenia. Przed bramką gospodarzy znalazł się Krzysztof Ulatowski, jednak mając przed sobą tylko bramkarza gospodarzy w fatalnym stylu posłał piłkę obok bramki!
Podsumowując, Zagłębie przez całe spotkanie było drużyną lepszą, grającą bardziej dojrzały futbol. Świetnie spisywała się defensywa kierowana przez doświadczonego Andrzeja Szczypkowskiego, w środku pola rządził Ireneusz Kowalski a w bramce świetnie spisywał się Madarić.